Wyobraź sobie, że Twój klient od dawna czuje, że coś jest „nie tak”, ale nie potrafi tego nazwać. Nie wie, czy to jego wina, czy tak po prostu już musi być. Kręci się w kółko, próbuje różnych rozwiązań, ale żadne nie pasuje do tego, co naprawdę go boli – bo nie wie nawet, jak ten ból opisać.
A teraz wyobraź sobie, że pojawiasz się Ty i mówisz: „To, czego doświadczasz, ma swoją nazwę. Nazywa się X. I ja mam na to rozwiązanie.”
W tym momencie klient nieświadomie zaczyna patrzeć na Ciebie jak na osobę, która jako jedyna naprawdę rozumie jego sytuację. Jeszcze nie zaproponowałeś produktu. Jeszcze nie pokazałeś ceny. A już wygrałeś.
Sprzedaż
Czcionka:

